Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Jeffrey
Dojrzewający
Dołączył: 27 Lis 2012
Posty: 250
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 20:46, 07 Gru 2012 Temat postu: Jeffrey uczy się pisać KP |
|
Imię: Jeffrey
Wiek: mniej więcej 2 lata
Proponowana ranga: nie wiem jeszcze. Na kija pana ten punkt tutaj w ogóle? >.<
Ranga: dojrzewający
Historia: Widziałeś kiedyś spadającą gwiazdę? Z pewnością nie raz. Wiesz zapewne, iż w rzeczywistości to kosmiczne skały, wpadające w atmosferę ziemską. Na pewno znasz też związane z tym zjawiskiem powiedzenie o tym, iż - gdy taka gwiazda spadnie - ktoś umiera. Bzdura, pomyślałbyś. A jednak! Jest w tym ziarnko prawdy. W istocie, jednakże nie należy brać tego dosłownie. To nie umiera żywa istota - jedynie jej dusza, pozostawiając puste ciało.
Jeffrey od zawsze był określany jako szczeniak żywiołowy, pozytywnie nastawiony do życia i o wesołym usposobieniu. Chociaż… nieco zbzikowanym, trzeba przyznać. Często wściekał się z byle powodu, ale uznawano to jedynie za drobny defekt w umyśle tego rozkosznego aniołka. Jego ulubionym zajęciem było polowanie, co raczej nie powinno nikogo dziwić, biorąc pod uwagę jego żywiołowość. Gdy tylko dostrzegał królika, mysz czy cokolwiek, co dało się gonić, rzucał się w pogoń. Z początku padał z nóg po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów, jednak z czasem stał się bardziej wytrzymały i całkiem często jego szaleńczy bieg kończył się sukcesem. Zawsze wracał wtedy do rodzimej groty z łupem w zębach, pusząc się i obnosząc zdobyczą przed wszystkimi.
Jeff miał rodzeństwo - młodszego brata i starszą o niemal rok siostrę. Ich imiona utonęły w czeluściach umysłu Jeffa, niemniej jednak ich wspomnienie pozostało. Jego Siostra była wobec każdego niezwykle opiekuńcza. Zawsze szanowała decyzje Jeffreya i zgadzała się z jego zdaniem nawet, gdy pozostali byli przeciw niemu. Kochała obu swych braci, jednakże można było dostrzec fakt, iż faworyzowała nieco Jeffa. Brat był tym spokojnym, może wręcz leniwym. Osobnikiem, który czeka, aż Jeff wróci ze swym łupem, by w chwili, gdy ten nie patrzy, szybko porwać truchło i zaspokoić głód. Jeffrey, gdy dowiedział się w końcu, co jest przyczyną znikających zajęcy, był wściekły. Polowanie było jego pasją, jego całym życiem. Nakrył Brata na gorącym uczynku, gdy ten obżerał się pod jakimś drzewem niedaleko groty.
Tego samego dnia wszyscy niezmiernie się niepokoili, bowiem Brat nie dawał znaku życia, a zbliżała się pora snu. Siostra postanowiła poszukać go i nakłoniła Jeffa, by pomógł jej w poszukiwaniach, chociaż ten przekonywał ją, żeby nie szła, że to zły pomysł. Podążając za zapachem, odnalazła ukryte w krzakach jałowca ciało brata. Zmasakrowane, zakrwawione zwłoki. Ze łzami w oczach spojrzała na Jeffa - to, co dostrzegło w jego oczach, zszokowało ją. Jeff patrzył obojętnym, chłodnym wzrokiem na to, co zostało z jego Brata. W końcu przeniósł wzrok na Siostrę, a na jego pysku malowała się mieszanina pogardy i jakby zwykłego znudzenia widokiem. Westchnął głęboko i przerwał wszechobecną ciszę.
-Nie był niewinny, tyle ci powiem. - jego sykliwy głos przeszył umysł Siostry. To było nie do pojęcia, co on powiedział. Gdzie był sens? Siostra pokręciła głową, jak gdyby nie przyjmowała tym słów. Zrobiła krok w tył.
-Co ty zrobiłeś? - wyszeptała przerażonym głosem.
Nagle ciemność rozświetliła wstęga przecinająca niebo. Oboje unieśli głowy, by dostrzec spadającą gwiazdę. Płonęła, spalała się w atmosferze. Wcale nie był to piękny widok, jak zazwyczaj. Tym razem był przerażający. Rozświetlony był niemal cały nieboskłon. Światło gwiazd zostało przyćmione przez blask spadającej gwiazdy. Siostra znów spojrzała na Jeffa, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczyła. Oczy Jeffa były inne niż zwykle. Teraz, gdy na wszystko padało potężne, pomarańczowe światło, można było w nich dostrzec to coś, co widzi się, patrząc w oczy szaleńcowi. Coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Coś, co nie ma sensu bytu. A jednak istniało. Jeff uśmiechnął się szeroko do Siostry i skinął na niebo.
-Spójrz, jak późno. Może czas już iść spać...
Stłoczoną w leśnej przestrzeni pustkę roztrącił odbijający się o pnie drzew chichot. Chichot szaleńca, którego dusza właśnie płonęła.
Charakter: Jeff sam w sobie jest wilkiem żywiołowym. Jego pasja to polowanie. Kiedy był mały, zawsze lubił polować na to, co większe od niego - co zwykle kończyło się dla niego przetrzepaniem skóry przez niedoszłą ofiarę. Zostało mu to. Zamiast saren czy zajęcy, woli… cóż, co zabrzmi nieco kanibalistycznie, wilki. Albo nawet gryfa, gdyby się nawinął. Smok? Cóż, Jeff nie jest typem aż tak autodestrukcyjnym, ale gdyby to był mały smok, to czemu nie… oczywiście, jeśli chodzi o wilkobójstwo, Jeff nie delektował się wilczym mięsem. Po prostu lubi zabijać dla zabijania. Albo jak ktoś mu podpadnie. Zachodzi taką ofiarę od tyłu i rzuca jakiś krótki tekst na pożegnanie. Ostatnie pożegnanie. Ma dość słabe nerwy i łatwo się irytuje. No dobra, powiedzmy to głośno - jako wilcze alter-ego oryginalnego Jeffa, on także powinien być niezrównoważony psychicznie. I w sumie taki jest. Psychopata. Morderca. Albo po prostu idiota, który biega z nożem i morduje dla mordu. Takie hobby.
Ekwipunek: Zaostrzony kamień - coś na kształt prowizorycznego noża.
Coś więcej: Psychopata?
Atrybut: Zręczność.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Atrita
Latający Doświadczony Wilk
Dołączył: 08 Gru 2009
Posty: 4895
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Płeć:
|
Wysłany: Pią 21:02, 07 Gru 2012 Temat postu: |
|
Nope. Nie przejdzie. Przykro mi. Zniszczyłaś mi dzieciństwo :C
A tak na serio: Akcept xD
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Atrita dnia Pią 21:02, 07 Gru 2012, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|